Karmienie piersią po porodzie – doświadczneia własne mam, podziękowanie i moja prośba do was

Download PDF

Zadałam na kilku grupach na facebooku pytanie:
Powstaje nowy tekst, czego chciałybyście się dowiedzieć przed porodem, a o czym dowiedziałyście się za późno, jakie błędy popełniliście w pierwszym miesiącu życia, a chciałybyście ich uniknąć?
Piszcie – kompendium wiedzy dla przyszłych mam.

Clip_16

Odpowiedzi jakie padły przytłoczyły mnie, w oparciu o te odpowiedzi powstanie więcej niż jeden artykuł co to co się dzieje w szkołach rodzenia, na porodówkach i potem w domach i przychodniach, w szpitalach pediatrycznych, przechodzi wszelkie pojęcie.

Moją intencja jest, aby ta strona stała się miejscem, do którego każda mama będzie mogła zajrzeć po garść rzetelnych informacji. Aby mamy przekazywały sobie ją jak dawniej matki, babki i akuszerki wspierały położnice w początkach macierzyństwa, to co było kiedyś intuicyjne, teraz podparte badaniami, doświadczeniami, widzą stało się nowym standardem.

Chcę aby ta strona stała kompendium wiedzy nie tylko dla mam ale także dla lekarzy. Mam nadzieję, ze mi w tym pomożecie, że będzie pisać do mnie, aby to miejsce było dla was czymś więcej niż tylko kolejnym blogiem czy portalem. Abyście poprzez kontakt z nami ją współtworzyły.

DZIĘKUJĘ WAM ŻE JESTEŚCIE, BO TO WY JESTEŚCIE MOJĄ INSPIRACJĄ




MAMY PISZĄ (to tylko niektóre z wielu):

Anna: Ja bym chciała żeby ktoś mi pokazał w szpitalu jak przystawić dziecko prawidłowo bo musiałam się doszukiwać sama po internecie. Gdyby też ktoś mi wcześniej powiedział, że jak za szybko pokarm leci, to niedobrze bo dziecko nie nadąża łykać, krztusi się i połyka dużo powietrza, co też potem powoduje kolkę – zaoszczędziła bym i dziecku i sobie niepotrzebnego stresu. A tak metodą prób i błędów doszliśmy gdzie tkwił problem, ale dopiero po paru tygodniach! A wystarczyło tylko zmienić pozycję i pod górę karmić…”

Magdalena: „Niby oczywiste,ale nie sądziłam, ze podanie butelki w szpitalu uniemożliwi mi kp. Nikt mi nie zaproponował, żeby podać mleko strzykawka/ sonda/ kubeczkiem. Bo faktycznie nie miałam pokarmu,pojawił się dopiero pod koniec 3 doby.”

Milena: „Ja w ogóle nie wiedziałam, że dziecko musi się nauczyć łapania piersi, z wielu artykułów internetowych wynikało ze to dla malucha takie naturalne, w końcu już w brzuchu nauczył się ssania, itd. A potem zonk, 2-3 tyg. walki o dobre przystawianie i wysłuchiwanie tekstów, że mała nie może złapać bo mam za male brodawki…”

Anetamyślę, że przyszłe mamy powinny wiedzieć że nie muszą się głodzić w czasie laktacji, ja niby byłam w szkole rodzenia, ale pani tam doradczyni laktacyjna podała nam sporą listę „zakazanych” produktów, potem położne w szpitalu i ta która mnie w domu odwiedziła to samo a nawet jeszcze gorsze bajki, np. że po lodach mam myć i ogrzewać piersi itd itd… moja koleżanka przestała karmić bo jednym z powodów wg były ograniczenia żywnościowe”

Marta: Brak jakiejkolwiek pomocy w szpitalu..2 doba a ja cyce jak donice, przerazona ze zapalenia sie nabawie z płaczem po pomoc a tam kazano wyciskac z całych sił mleko…przezyłam horror nikt wczesniej nie pow.(czyt.połoźna,szkoła rodzenia)ze moze byc taki nawał i jak sobie radzic albo ze to naturalne i jak postępować.. kolejne to dieta (gdyby nie ta grupa to byłabym do dziś zielona-7m) kolejne-rozszerzanie diety (pięlegniarka na wizycie kazała po 4 mcu i mowiła co wprowadzic ) co jeszcze?acha…nikt nie uprzedził ze maleństwo moze wisiec całymi dniami na cycu załaczało sie myślenie ze sie nie najada itp.”

Kamila: „Nie miałam pojęcia, ze przez pierwsze dni dziecko pije malutko i często, ze przystawiając rozkręca się laktację. W szpitalu pielęgniarki mm przynosiły no, i skoki rozwojowe- na szczęście dowiedziałam się za wczasu. I alergie- byłam przekonana, ze albo kp, albo biorę leki na alergię- mądra lekarka uświadomiła mnie, ze jedno nie wyklucza drugiego „

Dominika:Ja myślałam, że to jest tak naturalne, że na pewno sobie dam radę i w ogóle nie czytałam, czego żałuję, bo w efekcie: dziecko spędziło dwie noce beze mnie (pierwsza po cesarce, a druga – bo przecież sobie Pani odpocznie), uwierzyłam w zalecenia 15 minut z jednej piersi, 15 z drugiej i dać butelkę (dobrze, że to było tylko w szpitalu). Do tego wszystkiego dochodził baby blues, co powodowało, że zalewałam się łzami, jak tylko ktoś sugerował, że coś źle przy dziecku robię. Później mnie męczyło, że na moje narzekania, że nie mogę dziecka na chwilę zostawić i iść się wysikać słyszałam, że przecież muszę uczyć samodzielnego zasypiania i nie mogę być cały czas przy nim (jakoś dałam radę jednak być i raczej nie ma przez to zrytej psychiki). Pierwsze trzy miesiące faktycznie były ciężkie i teraz wiem, że brakowało mi wsparcia typu – leż sobie i go karm, a ja Ci ugotuję obiad.”

6 thoughts on “Karmienie piersią po porodzie – doświadczneia własne mam, podziękowanie i moja prośba do was

  • ja chciałabym wczesniej wiedziec ze nawet prawidłowo przystawione dziecko moze ssać tak że to okropnie boli. I to nie tylko na poczatku. We wszystkich publikacjach ktore czytałam była informacja ze jesli kp boli to na pewno dziecko jest zle przystawione. Niestety mnie bolało bardzo długo, do 3-go miesiaca, mimo ze nasze przystawianie oceniało kilka położnych i konsultantek laktacyjnych i wszystkie mowily ze przystawiam ok a mała super ssie. byc moze mam bardzo wrażliwe brodawki. Nie zniechęciło mnie to jednak i wiedziałam ze bede karmic, ale do ok.4 miesiaca odczuwałam dyskomfort (do 3 miesiaca bol) i kp nie było samą przyjemnością jak zwykłam czytac…

    • A czy ktoś kompetentny (podkreślam to słowo, bo wiele konsultantek sobie z tym nie radzi, a to może mieć wpływ na komfort kp) oceniał wędzidełka ??

    • Ooo, ja tez tak mialam, ale „tylko” kilkanascie dni. Ale bolaly mnie obie piersi jednoczesnie, wiec to mnie upewnialo w tym, ze dobrze przystawiam. Przez pierwsze dni plakalam i krzyczalam z bolu na poczayku kazdego karmienia. Dodatkowo robily mi sie polmilimetrowe pecherzyki na brodawkach, takie jakby mikroskropijne odciski.

  • Nie wiedziałam, że dziecko może aż tak długo spać w pierwszych dniach ( i tygodniach ) życia, położne kazały budzić noworodka co 3 godziny max na karmienie bo jak się go nie obudzi to nie będzie jadł i będzie coraz słabszy aż mi się wcale nie obudzi – psychika młodej matki zryta kiedy po 5 godzinach snu mojej malutkiej taką tyradę usłyszałam w 2 dobie po urodzeniu.
    Gdybym wcześniej wiedziała jak pomagają położne w szpitalu to przed porodem poprosiłabym moją przyjaciółkę o prezentację (niejedną) prawidłowego przystawiania malca do piersi.
    A! Kupiłabym zgrzewkę wody do szpitala albo dwie!
    Przy drugim dziecku na pewno nie skusze się na mm w szpitalu bo teraz wiem jaką pojemność mają noworodkowe żołądeczki i wiem że moimi paroma mililitrami siary bym małą wykarmiła.
    Byłabym bardziej pewna siebie w stosunku do chamskich położnych które w nocy głośno się śmiały, rozmawiały, miały pretensje że ZNOWU proszę o pomoc. Byłabym bardziej asertywna, przecież to ich praca. A jeśli ma się pracę, przy której pomaga się ludziom to powinny lubić to co robią.

  • Po porodzie córka nie mogła być cały czas ze mną, miała infekcję i brała antybiotyk. Miałam cc i od początku walczyłam o pokarm za pomocą laktatora. Na początku ściągałam go bardzo malo, ale wszystko co ściągnęłam zanosilam położnym, żeby nakarmiły córkę. Zaczynałam od naprawdę małych ilości typu 10ml. Któregoś razu zaniosłam 20ml bo tyle udało mi się ściągnąć, dałam położnej, a ona do mnie: To nie wystarczy. I wiecie co zrobiła- pomieszala mój pokarm ze sztucznym mlekiem… A moje dziecko z tej mieszanki wypiło akurat 20ml… Do tej pory pozostał mi nie smak po pobycie w szpitalu i zachowaniu pan opiekujących sie dziećmi, dla których jedynym priorytetem była ich własna wygoda a nie promowanie kp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *